Terapia pedagogiczna

Opieką terapeutyczną w Poradni obejmowane są dzieci i młodzież od kl. 0 – do ukończenia liceum (w zależności od potrzeb badanych uczniów i chętnych zgłaszających się na zajęcia). Zdarzają się też dzieci przedszkolne głównie z zaburzeniami grafomotoryki, pomoc znajdują też dzieci z głęboką dysleksją oraz z inteligencją poniżej przeciętnej (rzadko znajdujące pomoc na terenie szkoły, szczególnie wtedy, gdy wymagają indywidualnej terapii).

Prowadzone są zajęcia indywidualne i grupowe, często jednocześnie z terapią logopedyczną.

Pracuje się z dziećmi, wykorzystując, m.in. metodę W. Sherborne, Metodę Dobrego Startu, Dennisona, integracji sensorycznej, dramową, 18 struktur wyrazowych. Na zajęciach korzysta się z gier edukacyjnych, komputera. Terapeuci od wielu lat tworzą własny warsztat do pracy z dzieckiem z dysleksją.

W pracy korzysta się też z nowoczesnych podręczników z ćwiczeniami stymulującymi rozwój poznawczy i percepcyjno-motoryczny, także własnego autorstwa (np. A. Szczepańskiej, E. Szymankiewicz). Przegląd niektórych form tych ćwiczeń zawiera artykuł E. Szymankiewicz pt. „Terapia dysortografii uczniów starszych. Stymulowanie rozwoju funkcji percepcyjno-motorycznych.” – umieszczony w Słupskich Pracach Pedagogicznych nr 3/2004.

Terapeuci dzielą się własnymi doświadczeniami także w prasie ogólnopolskiej. W druku („Wychowanie w Przedszkolu”) jest obecnie artykuł E. Szymankiewicz pt. „Dysleksja. Lepiej zapobiegać niż leczyć”. Zawiera on opis ćwiczeń praktycznych i zabaw do wykorzystania w pracy z dzieckiem w wieku przedszkolnym. Być może niebawem ukaże się także „Dysgrafia. Lepiej zapobiegać niż leczyć.” – o stymulowaniu rozwoju motoryki małej wśród przedszkolaków. Prowadzone przez A. Szczepańską są m.in. w okresie ferii zimowych warsztaty dla dzieci, stymulujące rozwój grafomotoryki.

Artykuły zajmujące się profilaktyką dysleksji ściśle wiążą się z prowadzonymi przez Poradnię od wielu lat badaniami przesiewowymi uczniów kl. 0, mającymi na celu nie tylko zdiagnozowanie dzieci z tzw. ryzyka dysleksji, ale przede wszystkim wskazanie tych uczniów, którzy wymagają już na starcie pomocy w zespole korekcyjno-kompensacyjnym po to, by ułatwić im naukę w szkole i zapobiegać specyficznym trudnościom w czytaniu i pisaniu.

Terapeuci służą pomocą i doświadczeniem zarówno rodzicom, jak i nauczycielom. Prowadzą konsultacje, także dla terapeutów, odpowiadają na pytania i wątpliwości rodziców, ukierunkowują samodzielną pracę w domu (jeśli uczeń chce w ten sposób pracować nad trudnościami w nauce), prowadzą szkolenia dla nauczycieli (np. pt. Jak pracować z dzieckiem z dysleksją?) i zajęcia pokazowe dla słuchaczy kursów terapii pedagogicznej.

Cele terapii pedagogicznej:

1. Korekta obniżonych funkcji percepcyjno-motorycznych (wzrokowych, słuchowych, ruchowych, integracyjnych).

2. Nauka i usprawnianie umiejętności czytania ( w tym: czytania ze zrozumieniem).

3. Nauka pisania.

4. Usprawnianie umiejętności pisania w zakresie ó i u, ż i rz, ch i h, głosek dźwięcznych, bezdźwięcznych i miękkich.

5. Wzbogacanie zasobu słownictwa.

6. Stymulowanie rozwoju funkcji językowo-słuchowych, pamięci i uwagi.

7. Budzenie ciekawości poznawczej.

8. Wdrażanie do kontroli wytworów własnej pracy.

9. Wzmacnianie poczucia pewności siebie.

10. Wzmacnianie poczucia własnej wartości dzięki m.in. osiąganiu sukcesów.

11. Kształtowanie wrażliwości na potrzeby grupy.

12. Kształtowanie umiejętności współpracy w grupie.

13. Odkrywanie swoich mocnych stron.

14. Uwalnianie od etykietek.

Umiejętności nabywane w procesie terapeutycznym:

1. Uczeń staranniej, szybciej i poprawniej pisze, lepiej rysuje, sprawniej wykonuje czynności manualne.

2. Uczeń zna zasady ortograficzne i potrafi je zastosować.

3. Uczeń potrafi odwołać się do wiedzy ze słowotwórstwa lub fleksji podczas pisania.

4. Uczeń potrafi kontrolować swoje pisemne wytwory.

5. Uczeń ma lepszą świadomość fonologiczną, dzięki czemu sprawniej czyta.

6. Uczeń rozumie to, co czyta.

7. Uczeń usprawnia funkcje percepcyjno-motoryczne, dzięki czemu może osiągać sukces (nie tylko na lekcjach języka polskiego, nie tylko w szkole).

8. Uczeń łatwiej zapamiętuje, lepiej organizuje materiał, sprawniej różnicuje treści ważniejsze od mniej ważnych.

9. Uczeń sprawniej dokonuje operacji umysłowych.

10. Uczeń ma świadomość swoich mocnych i słabszych stron.

Dla terapeutów ważne jest, by dziecko osiągało również sukces w szkole. Dlatego staramy się nawiązywać kontakt z nauczycielem np. języka polskiego. O kontakt nauczyciela z terapeutą wnioskuje się też w opinii po badaniach, jeśli uczniowi zaleca się udział w terapii pedagogicznej. Niestety rzadko to się udaje. Zawsze inicjatywa kontaktu należała do mnie (wyjaśniałam nauczycielowi rodzaj trudności, na jakie napotyka uczeń oraz co udało nam się przezwyciężyć, a co chciałabym, aby i nauczyciel docenił). Jednocześnie muszę dodać, że wielu uczestniczących w terapii było nagradzanych przez nauczyciela za wkład pracy w dodatkową pracę nad przezwyciężeniem trudności w czytaniu i pisaniu (po udokumentowaniu tej pracy).

Oto zwierzenia jednego z uczestniczących w terapii pedagogicznej opublikowane w artykule E. Szymankiewicz pt. „Niełatwe życie z dysleksją” w „Forum Edukacji” nr 2-3/ 2001

„Poproszono mnie o napisanie krótkiej refleksji na temat moich problemów … z poprawnym i estetycznym pisaniem. A już powoli o nich zapominałem. Dlaczego ? dlatego że na najbliższe pięć lat związałem się z Politechniką Gdańską , a tam nie bardzo mam z tym styczność. Jeżeli już coś „tworzę”, to oceniana jest wyłącznie część merytoryczna i nic więcej. Na początku studiów myślałem, że ja jako dyslektyk będę miał problemy z geometrią wykreślną i rysunkiem technicznym – nic z tego. Szybko się przekonałem, że także i tu liczy się poprawny zapis, ale tylko w języku inżyniera. Nikt nie dyskryminuje mnie ze względu na to, że tuleja , którą narysowałem, bardziej przypomina kształtem kiełbasę. Tu chodzi o to, żeby tę kiełbasę odpowiednio opisać. Nie muszę chyba mówić, jak bardzo mi to odpowiada.

Nie zawsze było jednak tak różowo. W przeszłości miałem ogromne problemy z przenoszeniem swoich myśli na papier, a właściwie to problemy mieli Ci, którzy chcieli te myśli poznać. Dokładnie przypominam sobie lekcje w szkole podstawowej. Notorycznie straszono mnie, że jak nie będę pisał estetycznie, wyraźnie i co najważniejsze poprawnie, to ocena mojej pracy będzie niższa. Dosyć ciekawe stanowisko prezentowała moja nauczycielka matematyki. Twierdziła, że nie mogę mieć piątki na koniec roku właśnie ze względu na estetykę moich prac. Nie mogłem wtedy zrozumieć, jak można tak postępować – do dziś nie mogę. Muszę obiektywnie stwierdzić, że „polonistki” były dużo bardziej wyrozumiałe, bo choć robiłem mnóstwo błędów, raczej nie odczuwałem, że to może znacząco wpłynąć na moją ocenę . Pewnie dlatego – że w przeciwieństwie do pań uczących matematyki – nie były Im obce słowa: dysleksja i dysortografia. Było to dla mnie i dla wielu innych dyslektyków doskonałe usprawiedliwienie; na sprawdzianach obok nazwiska umieszczało się piękną literkę „D” i po kłopocie. Ale do czasu. Pewnego razu okazało się, że to już nie wystarczy. Aby móc, bez obaw o konsekwencje, popełniać błędy, trzeba zaliczyć dodatkowe zajęcia. I pojawił się problem. No bo jak można było wtedy nazwać dodatkowe, pozalekcyjne spotkania? W rzeczywistości same zajęcia okazały najjaśniejszą stroną tej całej „imprezy”.

Bardzo miło wspominam te spotkania. Z tego co pamiętam, większość czasu spędzaliśmy na…zabawach . Oczywiście zabawy te nie były przypadkowe, wszystkie gry związane były z tym, co sprawiało nam największe problemy, czyli ortografią. Ale to już nikomu nie przeszkadzało, najważniejsza była dobra zabawa, a jej nie brakowało. Czasami trafiali się maruderzy, lecz oni pojawiali się zazwyczaj tylko parę razy, no i mieliśmy ich z głowy.

Nikt także nie zwracał uwagi na pojawiające się reguły ortograficzne, gdyż one również ukryte były pod płaszczykiem rozrywki. Szczerze mówiąc, do dziś najważniejsze z nich pamiętam, a przecież nigdy specjalnie ich nie „wkuwałem”. Cała wiedza, którą musieliśmy pojąć, dostarczana nam była etapami, co na pewno uchroniło nas od zniechęcenia i pomagało nam wszystko dokładnie uporządkować. Krótko mówiąc – na zajęciach krzywda nam się nie działa, wręcz przeciwnie – było to połączenie przyjemnego z pożytecznym. Gorzej sprawa wyglądała z tym, co czekało nas po zajęciach, czyli codzienną pracą domową. Muszę przyznać, że tego chyba nikt nie lubił. To także nie były jakieś skomplikowane zadania: układanie krzyżówek, rebusów i tym podobnych rzeczy. Cały problem polegał na tym, że czynność tę trzeba było wykonywać codziennie, a z tym czasami był problem. Potem wszystko się nawarstwiało i ostatecznie dzień poprzedzający zajęcia stawał się… dość pracowitym.

Oczywiście jak każde zadanie domowe to także podlegało weryfikacji, a wtedy zaczynała się farsa. Wszystkie możliwe wytłumaczenia, niesamowite historie szły w ruch. Nic z tego – weryfikator był nieugięty. Na nic obietnice poprawy, prośby i tak prace trzeba było dostarczyć w wyznaczonym terminie. W przeciwnym razie czekała podwójna robota.

W tym okresie w szkole z pisaniem było o niebo lepiej, zdarzały się nawet bardzo pozytywne oceny z ortografii. Nie było szans popełniania dużej ilości błędów. Po prostu zasady pisowni mieliśmy doskonale opanowane, a wszystkie wyjątki i wyrazy, które nie podlegały zasadom, znaliśmy na pamięć. Także w liceum nie miałem większych problemów z poprawną pisownią, czasami zdarzały się jakieś drobne bezmyślne błędy, lecz była to drobnostka w porównaniu z tym, co działo się w szkole podstawowej.

Dziś sytuacja wygląda podobnie , pewnie że trochę zapomniałem, ale podstawy, które wtedy poznałem, pozwalają mi dziś normalnie funkcjonować. Na pewno wtedy także zdobyłem pewne nawyki, których na szczęście już nigdy się nie pozbędę.”

Opracowała:

Elżbieta Szymankiewicz – psycholog-teraputa

Projekty Unijne

PORADNIA PSYCHOLOGICZNO-PEDAGOGICZNA NR1

ul. Obywatelska 1
80-259 GDAŃSK

tel: 58 341 87 58

Godziny pracy:
pon-czw 08.00 - 18.00
pt 08.00 - 15.00